Kategorie: Wszystkie | Bajki | Ciekawe | Gry | Myśli | Obrazy | Pamiętnik | Poezje | Porady
RSS

Bajki

środa, 23 stycznia 2008

 

Był sobie Królewicz który jako młody chłopiec stracił ojca. Wkrótce po tym wraz ze swoją matką i rodzeństwem został wygnany z królestwa. Jego dzieciństwo było usłane różami po których musiał chodzić i wcale nie było to miłe. Miał stale poranione stopy, ale nauczył się dzięki temu iść przed siebie nie zważając na swoje niedole i bóle. Nauczyło go to również, że coś co pięknie świeci nie koniecznie musi być złotem. Borykał się dzielnie z przeciwnościami losu, bo miał kilka marzeń o które walczył niczym lew. Nie była to jednak walka na szpady, czy miecze, albo pięści. Musiał stawiać czoła samemu sobie. Chciał być wspaniałym człowiekiem, bo jednym z jego marzeń było bycie kochanym przez wspaniałą kobietę o której nawet nie śnił. Dal tego marzenia zaczął stawać się z roku na rok coraz to lepszym. Nauczył się wyrozumiałości i cierpliwości, nauczył się nawet gotować. Stale walczył ze swoimi wadami tylko dla tego jednego marzenia w którego spełnienie wierzył całym swoim sercem. Kiedy już wyrósł na mądrego i dzielnego młodzieńca jego serce zaczęło poszukiwania tej nieopisanie wspaniałej. Wiele razy poniósł porażkę i został oszukany, poznawał ludzi i uczył się oddzielać ziarno od plew wśród ludzi którzy go otaczali. Długo trwał przy swoich dążeniach. Wytrwale poszukiwał swej wybranki wciąż znajdując w sobie ufność i nadzieję. W miedzy czasie zdążył wyrosnąć na mężczyznę, a w jego poszukiwania nie odnosiły żadnych efektów. Pewnego dnia kiedy nagle utracił kompletnie wszystko postanowił zostać sam. Zrezygnował ze swoich poszukiwań, postanowił choć pracować i nadal żyć, choć jego życie stało się puste. Stracił wspaniałą posadę jednocześnie będąc oszukanym. Niefortunnym zbiegiem okoliczności został wydalony z uczelni, a z braku pieniędzy nie mógł sobie pozwolić na powrót i ukończenie studiów. Odnalazł sens życia w pomaganiu innym ludziom wspierając ich w trudnych chwilach. Przestał przejmować się sobą i swoimi dążeniami. Z czasem zapomniał o nich. Jednak tak głęboko zakorzenione marzenia nie mogły pozwolić mu spokojnie żyć. Pewnego razu kiedy wraz ze swym towarzyszem poznał pewne młode damy i starał się pomóc swojemu przyjacielowi zbliżyć się do jednej z nich ona wyznała mu, że go kocha. Starał się jej tłumaczyć, że on nie jest dla niej, że nie jest dla żadnej kobiety, że utracił wiarę w miłość. Ona jednak nie ustępowała. Starała się możliwie jak najczęściej przebywać w jego towarzystwie. Pewnego dnia kiedy razem spędzili miły wieczór ona chwyciła jego rękę i wtedy Królewicz stracił dla niej serce. Zrozumiał wtedy czym jest miłość, stał się znów sobą i znów zaczął żyć pełną piersią. Jednak nie dane im było radować się  sobą przez dłuższy czas. Rodzice ukochanej Królewicza zmusili ją do odejścia od niego, co zrobiła pomimo tego co sama chciała i co czuła. Próbowała mu powiedzieć dlaczego tak robi, ale nie miała odwagi tłumaczyć mu co się stało i skąd ta jej decyzja. Odeszła.

Królewicz choć nadal żył to tego samego dnia umarło w nim coś bezpowrotnie i już nigdy w życiu nie danym mu było być w pełni szczęśliwym. Przez ponad pół roku snuł się niczym cień po ulicach swojego miasta upijając się i zastanawiając się jaką śmierć powinien wybrać. Jednak kochał ja tak bardzo, że doszedł do wniosku, że nie może obarczać jej swoją śmiercią. Gdzieś w zakamarkach jego zapijaczonej wtedy duszy przycupnęła wiara w to, że ona go jednak kochała, że cos jej nie pozwoliło z nim być. Łudził się czasem, że jeszcze kiedyś będą szczęśliwi razem. Pomogło mu to przestać pić, znaleźć jakąś pracę i z wolna układać swoje życie. Znów zaczął pomagać innym, choć był całkiem innym już człowiekiem. Zatracił radość. Uśmiech pojawiał się na jego twarzy bardzo rzadko i na krótką chwilkę.

Pewnego dnia zdobył się na odwagę, żeby zadzwonić do swojej ukochanej o której myślał każdego dnia. Miło im się rozmawiało i od tego dnia rozmawiali coraz częściej. Pewnego dnia kiedy do niej zadzwonił ona jechała do niego zrobić mu niespodziankę, bo wiedziała jak bardzo ucieszy się na jej widok. Tak też było. Kiedy uścisnęli się Królewicz zdał sobie sprawę jak bardzo ją kocha i zrozumiał, że to uczucie będzie mu już towarzyszyć przez całe jego życie. Początkowo pomyślał, że ona chce znów być blisko niego, ale jej zachowanie nie pozostawiało najmniejszych wątpliwości. Jasno dawała mu do zrozumienia, że to nie jest możliwym by byli razem. Odjechała. Po kilku dniach zadzwoniła do niego krótko mu mówiąc, że chciałaby z nim porozmawiać. Następnego dnia Królewicz udał się w podróż do niej. Pojechał z myślą, że tylko z nią porozmawia, bo ona go potrzebuje i bardzo go to ucieszyło, jednak okazało się, że został u niej na ponad miesiąc czasu. To był najwspanialszy czas w jego życiu. Kilka tygodni zaledwie kiedy czasem musiał się ukrywać, a czasem brakowało im nawet na chleb. Królewicz zaczął poszukiwać pracy, żeby móc być bliżej niej i żeby móc jakoś wspomóc jej oderwać się od zaborczych rodziców. Znalazł pracę i pojechał do swojego domu po swoje ubrania i niezbędne rzeczy, a kiedy wrócił usłyszał od niej, że ona go już nie kocha. Słowa które mówiła były jak pociski. Pojedyncze i proste zabijały go ponownie. Kompletnie byłby skołowany gdyby nie fakt, że przed przyjazdem do swojej ukochanej odbył dość wiele rozmów z psychologami, bo obawiał się, że zwariował i stracił rozum w czasie kiedy upijał się co było do niego nie podobnym. Usłyszał wtedy, że z nim jest wszystko w porządku, bo każdy na jego miejscu zachowywał by się podobnie natomiast z nią jest coś nie tak jak być powinno. Przecież kiedy kogoś kochamy to staramy się być jak najlepsi dla tej osoby, staramy się za wszelką cenę być jak najbliżej, a ona robiła wręcz odwrotnie. Tym razem znów zrobiła tak samo. Pozwoliła mu uwierzyć, że go kocha a kiedy on już zaufał jej całkowicie ona odtrąciła go niczym skórkę od zjedzonego banana. Tak właśnie poczuł się Królewicz. Prosił ją i błagał, namawiał... choć wiedział, że jest to kompletnie bezsensowne. Nic tym nie osiągnął. Wygoniła go wręcz. Następnego dnia rano pojechał z powrotem do swojego domu. Zdruzgotany starał się wierzyć w to, że jest sens w dalszym życiu. Jednak miał zbyt mało energii by sprostać ciągłym wymaganiom i choć przez kolejne półtora roku starał się jakoś dojść do siebie i obudzić dawnego Królewicza pełnego wiary to nic mu z tego nie wyszło. Zrozumiał jak słabym jest człowiekiem i jak bardzo potrzebuje swojej ukochanej. Tej o której marzył, a może tej którą pokochał? Był kompletnie skołowany i sam już nie wiedział co jest właściwe, a co nie. Tymczasem goniły go jego zobowiązania i jedynie utwierdzały go w przekonaniu, że powinien być sam. Nie chciał już poznawać ludzi, a kobiet się bał. Przestał ufać komukolwiek. Stał się wrakiem i choć wyglądał całkiem dobrze, to wewnątrz był w strzępach. Tym razem nie potrafił się pozbierać z tego wszystkiego co go spotkało. Był tylko zwykłym Królewiczem, który był zbyt słaby na to by stawiać samemu czoła całemu światu.

W trakcie tego czasu poznał wielu ludzi którzy podobnie jak on borykali się z takimi samymi problemami i starali się nadal żyć, próbowali wierzyć w sens kolejnych dni. Pomagał im kiedy tego potrzebowali i oni nie pozostawali mu dłużnymi i bardzo mu pomogli. Uśmiechać się i patrzeć z radością na tych którym się udało i wiosennymi dniami chadzali trzymając się za ręce. Zaczął nawet wierzyć, że może któregoś dnia spotka tak wspaniałą kobietę, że wszystko co było stanie się mało ważnym. Zrozumiał też, że nie jest istotnym to co się stało czy to co ktoś zrobił względem niego, ale to co on sam czuł i to co on sam zrobił i jaki był. Poznał też pewną dziewczynkę, która umierała. Była ciężko chora i pozostało jej zaledwie kilka lat życia. Stali się przyjaciółmi choć nie widzieli się ani razu na co pozwalała technologia ówczesnych czasów.

Półtora roku to dość krótko, ale dla banku już kilka miesięcy stanowiło olbrzymia różnicę i w końcu Królewicz stanął u progu bankructwa. Poddał się. Pomimo tego, że nadal wciąż miał nadzieję na szczęśliwy koniec zdał sobie sprawę z tego, że to tylko jego mrzonki. Tak wiele razy w swoim życiu miał nadzieję, która utrzymywała go przy życiu i za każdym razem okazywało się, że nie powinien w nią wierzyć. Dlatego Królewicz postanowił odebrać sobie życie. Odejść ze świata który absolutnie go nie chciał, który wciąż go ranił, który pozostawił go samemu sobie.

Odbierając sobie życie Królewicz poprosił Boga o to, by wybaczył mu to co czyni i wszelkie jego winy, ale błagał go jednocześnie, żeby mógł być Aniołem dla tych którzy będą potrzebowali wsparcia tak jak on go potrzebował wiele razy w swoim życiu i zawsze był sam. Zamknął oczy...

Kiedy Królewicz otwierał oczy miał już skrzydła i mógł latać. Zobaczył jak nieliczni tęsknili za nim, jak najbliżsi płakali na jego pogrzebie i zobaczył tez jak żyją dalej, bo przecież nic strasznego się nie stało. Odszedł tylko taki sobie zwykły Królewicz, który nawet nie był całkiem Królewiczem.

Spełniła się jego prośba i zawsze był obok kogoś kto go potrzebował, poznał wiele Aniołów stróżów i oni go polubili, bo on zawsze wiedział co zrobić, a psotnik z niego był olbrzymi. Wiedział jaki żarcik zrobić komuś kto miał smutną minę i jak podstawić nogę komuś kto chciał zrobić jakieś głupstwo, albo jak pchnąć nieśmiałego i smutnego kochanka we właściwą stronę.

Zaglądał często do swojej ukochanej względem której czuł się winien największego grzechu, bo opuścił ją choć tego bardzo nie chciał.

Pierwszą jego podopieczną była jego przyjaciółka, którą tulił do snu każdego dnia i każdego dnia z samego rana posyłał jej Anielski pocałunek, a ona kiedy go dostawała uśmiechała się promiennie samej nie wiedząc skąd bierze się ten jej uśmiech poranny. Był przy niej kiedy nadszedł jej czas i trzymał ją za rękę.

Dlatego pamiętajcie, że nie jesteście sami. W każdej chwili kiedy tego potrzebujecie jest ktoś obok was. Ktoś kto wam pomoże jeśli tylko mu na to pozwolicie.

Skąd ja to wszystko wiem?

Jestem Królewiczem... takim zwykłym Królewiczem który nie całkiem jest Królewiczem.

M.Ł. 03.05.2006

Tagi: bajki
19:11, lindeczek , Bajki
Link Komentarze (4) »
Tagi






Internetowa Telewizja





AUTOR
Mariusz Łokietek



Lindeczek na Youtube
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...