Kategorie: Wszystkie | Bajki | Ciekawe | Gry | Myśli | Obrazy | Pamiętnik | Poezje | Porady
RSS
sobota, 06 marca 2010

Pewna kultura ma dość specyficzne podejście do snów. Ich zdaniem każdy człowiek ma w życiu jeden sen, który opowiada o całym jego życiu. Ponoć jest to sen który pozostaje w pamięci na całe życie w przeciwieństwie do wszystkich poprzednich, które to znikają z naszej pamięci szybciej lub wolniej.
Dawno temu miałem w swoim życiu taki sen, który pamiętam do dziś. Wchodziłem w nim na wierzę mozolnie się starając wejść, bo na szczycie wierzy był mój cel. Kiedy zaś dotarłem do szczytu wierzy, była tam uwięziona wspaniała i piękna dziewczyna. Wiedziałem, że to moja wybranka i przyszedłem ją uwolnić. Chwyciłem ją więc za rękę i chciałem wyjść. Odwróciliśmy się do drzwi i kiedy je otworzyliśmy wpadła do środka brzydka stara baba, która z krzykiem zaczęła mnie odpędzać od dziewczyny. Odpędzała mnie i krzyczała do chwili kiedy wypchnęła mnie za okno. Zacząłem spadać. Spadłem do fosy która była u stóp wieży i była pełna obrzydliwie brudnej wody, pełnej różnego rodzaju śmieci. Pęd upadku pchał mnie na dno fosy, ale sprytnym ruchem pływaka i z całych sił wyciągałem ów pęd z powrotem ku górze. Kiedy już praktycznie zmieniłem kierunek przede mną pojawiło się pochyłe dno fosy na którym leżał jakiś patyk. Odbiłem się jedną ręką od tego dna i wystrzeliłem ku górze z olbrzymim pędem. Leciałem do góry niczym wystrzelony z katapulty, minąłem okno komnaty w którym stała moja wybranka i tylko zdążyłem jej pomachać i powiedzieć “Mogłaś skakać ze mną” i poleciałem ku chmurom. Zatrzymałem się na jednej z pierwszych chmur i przysiadłem sobie na niej przyglądając się dziewczynie tęskno wyglądającej z okna. Jednak ona pomimo, że cały czas była w moim sercu i całkowicie zawładnęła moimi myślami, przestała mnie interesować. Interesowała mnie jedyna rzecz, która była bardziej fascynującym zjawiskiem od niej samej. Zjawiskiem tym był bowiem lot jakiego przed chwilą dokonałem i zatrzymanie się na chmurze. Postanowiłem spróbować ponownie unieść się do góry i znów wystrzeliłem do lotu niczym pocisk. Poleciałem na kolejną chmurę na której przysiadłem na trochę dłużej i zacząłem się przyglądać światu i ludziom pode mną. Jednak z tej chmury tez poleciałem ku górze i zatrzymałem się na kolejnej chmurze. Powtarzałem taki lot kilkukrotnie, aż w końcu pod sobą nie widziałem już praktycznie nic oprócz chmur. Wieża również zniknęła mi z pola widzenia. Poczułem się wyjątkowo samotny i coś tchnęło mnie, żeby skoczyć za ową dziewczyną którą przecież zostawiłem w owej wierzy. Skoczyłem w dół samemu nie wiedząc czy równie dobrze będzie szło mi z lotem w tym kierunku. ...zaraz po skoku się obudziłem.

Jak się to ma do mojego życia? ...hm chyba wiem już czym był ów patyk na dnie fosy i kim była owa wybranka w wierzy, i nawet kim była stara brzydka kobieta, która wypchnęła mnie z okna. Jedyne czego nie wiem to czy w tej chwili lecę ku górze, czy może już na dół? Oczywiście zakładając, że owa kultura miała rację patykiem jest pewna rzeźba w kawałku dębu jaką zrobiłem. Rzeźba jest teraz w Warszawie, w posiadaniu pewnej osoby, która bardzo wiele mi pomogła przypominając mi o mojej wartości, o tym jak wspaniałym jestem człowiekiem. hehe  jak my wszyscy i musimy o tym pamiętać!!!

Może jednak to tylko mara senna i tak na prawdę w realnym świecie moja wybranka poleci za mną, pójdzie moją drogą trzymając mnie za rękę jak tylko będzie potrzebowała wsparcia, albo jak tylko ja będę tego potrzebował. Przecież moja ukochana kocha mnie tak jak i ja ją, więc zrobi wszystko co w jej mocy i będzie ze mną żyć długo i bardzo szczęśliwie w obrzydliwym wręcz bogactwie, a i mądrość i szczęście będziemy wśród ludzi rozsiewać.
Hehehe... chyba przesadziłem, co? ...i brzmi to jak jakaś bajka. Cóż zobaczymy...

 

...cdn...

Tagi: bajki sen
15:47, lindeczek , Pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 marca 2010

Zahir -Pojęcie Zahir (arab. ظاهِر) pochodzi z tradycji islamskiej i jest datowane na XVIII wiek. Zahir w języku arabskim znaczy widoczny, obecny, niemogący ujść uwagi. Może to być istota lub przedmiot. Gdy napotkamy go na swej drodze, zacznie on zajmować nasz umysł, aż opanuje go w pełni. Wówczas nie będziemy w stanie myśleć o niczym innym. Uznaje się to za oznakę świętości bądź szaleństwa. Zahir jest również utożsamiany z demonem opętania.
Jest to definicja jaką można znaleźć w wikipedii o tu
Zaznaczam tylko, że żaden ze mnie fanatyk religijny i przytaczam tu tylko znaczenie słowa w związku z książką. Mogę wręcz powiedzieć, że przeciwnie różne religie w moim mniemaniu wystarczająco często służyły usprawiedliwianiu przelewu krwi i wielu innych świństw.

"Zahir" jest również tytułem książki autorstwa Paulo Coelho. Książki która obudziła we mnie wiele wspomnień, myśli i pytań które odganiałem od siebie, choć powracały. Powracały praktycznie każdego jednego dnia. Napisałbym coś na temat tej książki, ale tylko zacytuję recenzję jednej z czytelniczek:
"...
moje doświadczenia z cząstką twórczości Paulo Coelho, na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że podziwiam jego niezaprzeczalny styl i kunszt pisarski, oraz urodę niektórych zdań, uważam jednak, że to za mało bym mogła uznać „Zahira” za dzieło literatury, godne tylu zachwytów ilu otrzymał..."
Polecam przeczytać całą tę recenzję, którą znalazłem na serwisie Shvoong pod tytułem "Zahir", który nie jest Zahirem, ponieważ przedstawia dość obiektywnie tego pisarza. Ja osobiście zgadzam się ze słowami autorki i mogę jedynie dodać, że sława tego autora często oparta jest na czystej potrzebie. Poczytność książek Paulo Coelho moim zdaniem jest wynikiem czystego popytu na porady w trudnych sytuacjach, na zrozumienie jakie wykazuje autor względem wielu pokręconych sytuacji. Jedyną różnicą w stosunku do powyższej recenzji może być moje stwierdzenie, że autor taki jak Paulo Coelho był bardzo potrzebny wraz ze swoimi pięknymi i wzniosłymi słowami. Dzięki jego twórczości ludzie znów zaczęli czytać książki, znów zaczęli szukać w książkach porad, znów chcą chwilami przenieść się w ten piękny świat magii, czasem znów zaczynali wierzyć.

Ja zrozumiałem co lub raczej kto jest moim zahirem. Książka pięknie się kończy, ale cóż... to tylko książka i w niej wszystko jest możliwe. Prawdziwy świat rządzi się troszke innymi prawami.
Jednak to było bardzo miłe zobaczyć jej zdjęcie pomimo, że takie malutkie.
Piękna jest jeszcze bardziej.

...eh pomarzyć sobie można, prawda?
wtorek, 02 marca 2010
     Coraz rzadziej, ale wciąż bywają takie chwile. Myślę i przypominam sobie o swoich marzeniach. Jakże daleko odbiegłem od ich spełnienia, jak dziwnie zagoniło mnie życie w ślepy róg. Jestem tylko malutką mróweczką, bez jakiegokolwiek znaczenia dla świata, a przecież tak kiedyś chciałem być kimś ważnym, kimś istotnym, kimś kto będzie zmieniał bieg historii, porywał ludzi do działania, dodawał ludziom otuchy, tworzył coś wspaniałego, będę aktorem nagrodzonym oskarami, będę wzorem dla innych, będę lubiany przez wszystkich, będę kochany i szczęśliwy, będę miał wspaniałą rodzinę i piękną, cudowną żonę w której będę zakochany po uszy, będę bogaty i tak dalej. Jak to marzą mali chłopcy przed zaśnięciem. Tymczasem okazało się, że ...nie byłem. Jedyne co będzie można o mnie powiedzieć to właśnie to "nie był"
Chwilami czuję się jak taki chodzący zombi. Te słowa mogą być przykre dla kilku osób z mojego otoczenia, ale nic na to nie poradzę... chwilami po prostu tak mam.
Chwilami zdaję sobie sprawę ze swojej ulotności i z tego, że to wszystko o czym marzyłem (marzę?) jest niemożliwe, że nigdy w życiu nie zrealizują się moje wydumane marzenia.
Chwilami zdaję sobie sprawę, że kiedyś miałem zapał by starać się i dążyć do tych marzeń, ale dziś...
Dziś nadeszła ta chwila, kiedy przypomniałem sobie, że potrafiłem chcieć

....a wszystko przez "Zahir" P.C. którego chyba jednak nie przeczytam

Idę spać, jutro będzie kolejny dzień kiedy będę mógł sobie powspominać swoje marzenia, a może będzie po prostu kolejny dzień ...eh oby.
Tagi






Internetowa Telewizja





AUTOR
Mariusz Łokietek



Lindeczek na Youtube
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...